Live For Speed by Michal 011093

chleb skrzypiał katowany
żelazną pieszczotą kuchennego noża
czuć było najlepsze dni
które miał już za sobą
ten starzec
wyżebrał dziś więcej
niż zarobił przez całe życie
a to i tak niewiele

kot patrzył spokojnie na swego pana
głodnego przedstawiciela rasy ludzkiej
potrzebującego
wciągać dym ze spalanych chwastów
pić krew ze szklanej flaszki
wśród licznych toastów
czynić igraszki
z sobą samym
i z gazetami

i tak trzeba będzie nalać kotu mleka
od tygodnia nic nie dostał
zdany na siebie
biedak kaleka
ale narazie mamy dostatek
chleb jest
dobry kradziony
fajki są
filtry narazie też
wina trochę
stare bo stare
jest woda
myć się nie trzeba
robactwa nie ma
wody szkoda

tak sobie starzec kalkuluje z pewnością
gdy patrzę jak w bramie duma
nad brudnych miedziaków ilością
jakkolwiek niepewna to suma
potem mijamy się wzdłuż muru
sąsiedzi z klatki schodowej
kamienicy zabytkowej
gasnący poeta gnijący dziadyga
bez większej różnicy
każdy z nas
tak samo zielony
gdy rzyga



W Dolinie Lodowego Ciasteczka, chodził sobie Ciastolud z grzyba o imieniu Mordeczka. Miał maczugę "Rębipiekarz", która zżerała po 30 kg skarpetek na godzinę i zatruła się wieczorem o godzinie 21:00. Potem Ciastolud poszedł utopić swojego znienawidzonego rywala, krasnoludka ludka, który wiecznie robil coś złego jemu, np. pozerał ciasteczka. Krasnoludek ludek widział tylko podwodnego rekina i nie zauważył jak rekin ten ugryzł go w jego brzydką, wielką, fioletową i spuchniętą nogę. Biedny krasnoludek ludek kupił sobie Fastum i posmarował nim spuchniętą gębę mężczyzny, którego twarz przypominała brudny krowi odbyt, gdyż lubił zwieracze i je gryzł z całej mizernej siły i chęci nażarcia się. Wreszcie w końcu mu się udało i na czole wyrósł mu wielki, olbrzymi przepychacz do zwieraczy brudnych i ohydnych takich jak ten mały i brzydatny. Krasnoludek próbował go skopac na świński ryj, lecz wtedy zapomniał, że nie zrobił siku. Więc poszedł do klopa, a w nim zobaczył dużą czarną dziurę, która wsysała jego wacka coraz mocniej, aż go wykastrowała. Krasnoludek przerażony poszedł kupić nowego szklanego wacka z promocji w Biedronce, z 1-godzinną gwarancją na raty! Gdyż już kupił 5 kilogramów używanych majtek z lumpeksu przy ulicy, to zjadł cebule z przeceny i zwymiotował na swoją koszulę i poszedł szybkim krokiem do pobliskiego cmentarza idiotow by zakopać swojego wacka w grobie z babcią. potem poszedł do swojego durnego domu zakopćił fajke



Kolego "Waldku65" - tu podam jak ja znakuję matki. Po wyszukaniu nakrywam ją na ramce szklaną fajką, otwory w fajce blokuję kawałkami miękkiej gąbki. Z fajki przekładam matkę do tulejki szklanej ze siatką w której matki znakuję. Teraz po jej unieruchomieniu tłoczkiem, nakładam na tułów matki mała kropelkę kleju szelakowego. Opalitkę biorę na koniec ostrego patyczka lub zapałkę lekko poślinioną i nakładam na klej, bardzo lekko dociskam. Teraz dość szybko odciągam tłoczek, którym matka była unieruchomiona. Tulejkę na moment wkładam np do szklanki siatką do dołu. Z kolei po chwili gdy matka wykonuje wolne ruchy przekładam ją do klateczki, w której poddaje się matki. Otwory klateczki zaklejam lekko ciastem, lub b.twardym miodem. Teraz tą klateczkę z matką umocowuję na cienkim druciku i wsuwam do wylotka dość daleko. O co tu chodzi - klej szelakowy na spirytusie wolno zasycha i w tej sytuacji zanim ciasto pszczoły wyjedzą - to klej dobrze wyschnie i zapach kleju się ulotni.

Zabieg ten z a w s z e wykonuję w pracowni.

Sprzęt, który był wykorzystany do znakowania matek - tulejka, fajka powinny być po każdym zabiegu wymyte - najlepiej ciepłą wodą z płynem np."Ludwik" po to, by usunąć ewentualnie zostawione feromony matki uprzednio znakowanej.

Pozdrawiam Stanisław Z.[/b]



No właśnie też dzisiaj zrobiłem zamówienie (o 11:58) mam nadzieję, że dzisiaj wysłali :P
I zakupiłem między innymi Spice Diamond i Smoke.. Mieszanka 50:50 mówicie, ok.. a z czego palić, z lolka, z lufy czy z fajki szklanej? Mam jeszcze sziszę, ale będzie zajebiście nieekonomoczna bo jest duuuuża



Sheesha, polski odpowiednik - szisza (arab. شيشة) (nazwa egipska), zwana też nargilą (arab. نرجيلة) (nazwa pochodząca z Libanu), lub argilą (arab. أرجيلة) to rodzaj fajki wodnej tradycyjnego na Bliskim Wschodzie i w Azji przedmiotu do palenia.

Zbudowana jest ona z:

najczęśniej szklanego naczynia (często także miedzianego lub ceramicznego) zdobionego elementami orientalnymi, do którego nalewa się wodę
metalowej rury (często ozdobionej finezyjnymi wzorami) nakładanej na wierzch, pełniącej rolę jednocześnie korka jak i odpowiadającej za doprowadzanie powietrza i odprowadzanie dymu; zakończonej podstawką lub glinianym nakładanym naczynkiem na mokry tytoń, tzw. melasę.
elastycznej rurki (wykonywanej pierwotnie ze skóry), także często metalowej powleczonej materiałem lub plastikowej, zdobionej, zakończonej metalowym bądź drewnianym ustnikiem, przez którą zaciąga się dym powstały w szklanym naczyniu.



Mokry tytoń w wielu różnych smakach w fajce wodnej nie jest palony bezpośrednio. Przykrywa się go podziurkowaną folią aluminiową, i na nią kładzie specjalnie do tego przeznaczone okrągłe węgielki. Niektóre fajki posiadają także specjalne kominki by osłonić węgielki, dzięki którym fajka pali się dłużej. Poprzez zaciąganie powietrza przez wąż węgielek tli się i podgrzewa znajdujący się pod nim tytoń. Powstający dym przechodzi przez wodę w zbiorniku, która ochładza go i filtruje. Tytoń do fajki wodnej ma bardzo niewielką zawartość nikotyny (ok. 0,5%). Dym z fajki wodnej jest więc zdecydowanie delikatniejszy i mniej szkodliwy od dymu papierosowego.

Szisza w Egipcie jest bardzo popularna. Egipcjanie lubią zbierać się wieczoram i palić podczas wspólnych pogaduszek. Również podczas oprowadzania grup turystycznych przewodnicy często otrzymują sziszę na czas zwiedzania od właściciela zwiedzanego obiektu, np. fabryki alabastru, a turystom podawana jest carcadee, czyli herbata z hibiskusa.


kliknij, aby powiekszyc



no fajka musi być zajebista do shishy żeby NAPRAWDĘ dobrze się paliło! z tym, że trzeba strasznie uważać na te szklane na imprezach, np mojej znajomej kumpel po pijaku rozp.. w drobny mak!



w kieszeni bluzy umiem zmieścić i wódki króweczkę i szklaną lufeczkę, i karton fajek, i kurze jaje, i małe sreberko i z diabłem puzderko, i majtki ofajdane - i głupie pytanie!
z opka pamiętam tyle, że chyba swój sen opisałem, nie?

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • spaniele.keep.pl